Komentujcie! :)
- Na łóżku leżą rzeczy, które chciałbym, żebyś założył - powiedział Yuki, rozstając się z niewolnikiem przed schodami w dół.- Za chwilę do ciebie dołączę, przypomnę tylko Akiemu, żeby opiekował się króliczkiem.
Blondyn przytaknął i ostrożnie zszedł po schodach, a potem z trudem otworzył metalowe drzwi. Na łóżku czekały na niego interesujące rzeczy.
Najpierw założył białe pończochy samonośne, a potem bladoróżowe majteczki z niewielkim rozcięciem z tyłu. Następną rzeczą, którą nałożył była biała, tiulowa koszulka bez rękawów, rozcięta w taki sposób, że pokazywała w całości jego płaski brzuch. "Zasłaniała" tylko sutki. Kolejna była biała obróżka z koronką i drobnym łańcuszkiem. Ryu uśmiechnął się, zakładając ją. Zwykle żadnej nie nosił, Yuki mu się pozwalał, tłumacząc to brakiem takiej potrzeby.
Na końcu założył ładne, białe buciki z kokardkami, przepaskę z króliczymi uszami i korek analny z puchatym ogonkiem, który był widoczny przez rozcięcie w bieliźnie.
Blondyn odetchnął głęboko, przeglądając się w lustrze. Wiedział że spędzi wyjątkową noc i chciał dać od siebie coś więcej niż tylko udział w niej. Jedyną rzeczą, jaka przychodziła mu do głowy, było użycie jakiegoś ładnego zapachu na sobie. Zajrzał do szuflady obok łóżka, ale znalazł tam tylko lubrykanty i olejki do masażu. Nie zastanawiając się długo, wziął olejek o zapachu bzu i wylał trochę na dłoń. Potem rozsmarował go na nagich ramionach i po bokach szyi.
- Idealnie - szepnął do siebie i schował pojemniczek, z niecierpliwością czekając na wampira. Położył się na łóżku i dopiero wtedy zauważył coś różowego co kontrastowało z ponurym wystrojem wnętrza. Podszedł do metalowego stołu ze śladami po wosku i zobaczył różowy zestaw, jakiego wcześniej nigdy nie widział, Yuki musiał kupić go niedawno. Chłopak po kolei przyglądał się przedmiotom - skórzanej przepasce na oczy, opaskami na nadgarstki z metalowymi kółeczkami, kulkom analnym i wibratorowi. Wszystko było różowe, jednak był jeden wyjątek - śnieżnobiała lina leżąca tuż obok reszty zabawek. Całości tej nietypowej kompozycji dopełniały dwie róże - biała i różowa.
Ryu miał łzy w oczach. Tym razem nie były jednak wyrazem smutku, lecz szczęścia. Jego pan tak się dla niego postarał... Nawet nie usłyszał, jak wampir wchodzi do pomieszczenia. Miał na sobie bardziej eleganckie ubranie niż poprzednio. Powoli podszedł do blondyna i objął go od tyłu.
- Podoba ci się? - zapytał.
- Bardzo... bardzo, panie. Jest idealnie.
- Będzie jeszcze lepiej - mruknął i pocałował go w kark. Potem chwycił opaski i linę i zaprowadził chłopaka do łóżka. Popchnął go na nie i delikatnie unieruchomił jego ręce nad głową, przywiązując je do wezgłowia.
- Jesteś piękny - powiedział z lekkim uśmiechem, przyglądając mu się. - Doskonały - dodał i pochylił się nad nim, cicho szepcząc - Co chcesz, żebym ci dzisiaj zrobił?
Ryu zadrżał na te słowa.
- Chciałbym... chciałbym, żebyś zrobił wszystko na co masz ochotę, panie - uśmiechnął się i szybko cmoknął wampira w policzek.
- Nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać, mój mały - zaśmiał się. - Ale dziś będzie delikatnie. To w końcu prezent dla ciebie.
Chłopak przytaknął i uśmiechnął się ponownie.
- Jestem szczęśliwy, panie - szepnął.
- Przecież jeszcze nie zaczęliśmy, mój śliczny - mruknął mężczyzna i zaczął całować jego szyję. - Będziesz szczęśliwy, jak skończymy.
Blondyn jęknął cicho i przytaknął, potem starał się skupić na przyjemności. Wkrótce poczuł dłonie wolno wędrujące wzdłuż jego ciała. Zręcznie ominęły najbardziej wrażliwe miejsca. Mruknął cicho z udawanym oburzeniem i wypchnął biodra do przodu, domagając się uwagi gdzie indziej.
- Cii... Spokojnie, kochanie. Mamy całą noc, zdążę cię tam dotknąć.
- Ale ja chcę już! Proszę, panie...
- Musisz być cierpliwy, Ryu - wampir uśmiechnął się, pokazując kły i pocałował go w usta. Jak zwykle nie musiał walczyć o dominację, jego niewolnik pozwalał mu robić wszystko na co miał ochotę, co zwykle kończyło się pokaleczonym językiem i wargami. Tym razem jednak Yuki był ostrożny i nie zranił go ani trochę.
- Podoba ci się obroża? - zapytał wkrótce.
- Tak, panie. Jest cudowna. Czy... czy mógłbym nosić obrożę codziennie?
- Kiedyś już o tym rozmawialiśmy...
- Ale... to przecież nic złego, panie. Chciałbym nosić obrożę jako symbol bycia twoją własnością.
- Już o tym rozmawialiśmy - powtórzył. - Nie psuj nastroju.
- Dobrze, panie. Przepraszam...
Mężczyzna pocałował go ponownie i tym razem położył w końcu dłoń na jego kroczu. Poczuł nagłe napięcie, które po sekundzie opadło, kiedy Ryu przyzwyczaił się do dotyku. Wampir powoli przenosił się z pocałunkami na jego ramiona i tors. Ostrożnie zdjął majteczki na wysokość ud, uważając, by nie wyjąć korka. Przy tej czynności poruszył go jednak trochę, skutkiem czego był głośny jęk ze strony niewolnika. Mężczyzna uśmiechnął się i wziął już gotowego członka do ust, pieszcząc go najlepiej jak potrafił.
- Panie... - Ryu jęknął w końcu. - Zaraz...
- Dochodź kiedy chcesz, kochanie. Bez pytania. - mruknął Yuki, na chwilę przerywając sprawianie mu przyjemności. Potem kontynuował, doprowadzając go do wyczerpującego spełnienia.
- Jak się czujesz? - zapytał, przysuwając się z powrotem do jego twarzy.
- Cudownie... - westchnął i spojrzał na niego z błogim uśmiechem. - Czym sobie na to zasłużyłem?
- To za ten nieszczęsny wyjazd. Wiem jak bardzo się tam męczyłeś, chcę ci to wynagrodzić.
- Panie...
- Cii... przygotuj się na więcej, będziemy bawić się całą noc, jeśli tylko dasz radę - wstał, wziął ze stołu resztę zabawek i wrócił, kładąc je na łóżku. - Zaufaj mi - szepnął i zasłonił mu oczy opaską. Następnie zgiął jego nogi w kolanach i pospiesznie zdjął buty i majteczki, wyjmując korek, a na jego miejsce po kolei wsuwając kulki. Na koniec wsadził jeszcze wibrator, ustawiając go na pierwszy, najwolniejszy tryb. Chłopak jęknął, czując znajome uczucie.
Wampir najpierw obserwował go tylko, a potem dotknął delikatnie jego lewej nogi i zdjął z niej pończochę. Następnie przejechał dłonią od uda aż do stopy i podniósł ją na wysokość twarzy, muskając ustami jej wierzch. Potem przemieszczał się coraz wyżej, dłużej zatrzymując się na kostce i kolanie. Kiedy dotarł do biodra jednym, płynnym ruchem przeniósł się na usta kochanka, które delikatnie pocałował, jednocześnie zmieniając tryb wibracji. Z satysfakcją usłyszał cichy jęk.
- Panie...
- Tak, mój króliczku?
- Proszę, dotknij mnie tam...
- Jak sobie życzysz - mruknął w odpowiedzi i powoli zjechał dłonią w dół, docierając w końcu w upragnione przez chłopaka miejsce.
- Ko-kocham cię, panie... - wyrwało mu się. - To znaczy... przepraszam - zarumienił się.
- Przecież wiem, że mnie kochasz, Ryu... I mam nadzieję, że ja też wkrótce będę mógł powiedzieć do samo.
***
Następnego dnia przed południem Aki krzątał się po kuchni przygotowując śniadanie dla Ryu. Poprzedniej nocy po kilka razy sprawdzał okna i drzwi, ale wszystko było dokładnie zamknięte. Wampir zadbał nawet o zamki w oknach na pierwszym piętrze, więc chłopak nie miał jak uciec.
Kiedy jedzenie było już gotowe, poukładał wszystko na tacy i udał się do piwnicy. Wiedział, że miał zaczekać na blondyna w kuchni, ale chciał mu je zanieść do łóżka. Będąc już na dole, zapukał na wszelki wypadek, ale odpowiedziała mu cisza. Wszedł więc do środka, starając się jak najmniej hałasować przy otwieraniu i zamykaniu drzwi. W pomieszczeniu zastał tylko Ryu wybudzającego się właśnie ze snu. Miał mocno poczochrane włosy i zaspane oczy, które przecierał. Na głowie została mu jeszcze przepaska z lekko pogiętymi uszami z poprzedniej nocy. Poza tym nie miał na sobie prawdopodobnie nic, jednak od pasa w dół był przykryty kołdrą. Po podniesieniu się do siadu ziewnął jeszcze, zasłaniając usta ręką.
- Przepraszam, ale prawie nie spałem - zaczął się tłumaczyć zamiast powitania.
- Przecież nic nie mówię - zaśmiał się szatyn, siadając obok na łóżku. - I jak było?
- A jak myślisz? - zapytał, rumieniąc się i biorąc kanapkę, by to ukryć.
- Jestem pewien, że ciekawie - mruknął, wskazując na królicze uszy, co spowodowało jeszcze większy rumieniec u blondyna. Natychmiast zdjął ozdobę, kładąc ją obok na szafce.
- Chyba nie zamierzasz rzeczywiście o tym rozmawiać, prawda?
- Oczywiście, że nie - Aki zachichotał i usiadł wygodniej na łóżku.
- To dobrze. Ale chciałbym o czymś z tobą porozmawiać... Chodzi o wczoraj; widziałem, że bardzo się przejąłeś, pan z resztą też. Może nawet bardziej niż powinien, co z pewnością cię dziwi. Więc... - zaczął, ale przez chwilę nic nie mówił. - Więc... jakiś czas temu pan nie był ze mnie zadowolony, chyba nawet chciał się mnie pozbyć... Nie wiedziałem o co chodzi, ale pomyślałem, że chodzi o mój wygląd. Wtedy przestałem jeść... ale pan nadal nie był zadowolony, nic nie zauważył... Zauważył dopiero, kiedy prawie... popełniłem samobójstwo... To był dla niego duży szok, potem pozwolił mi zostać... Dlatego tak martwił się o mnie wczoraj, obawiał się, że to może się powtórzyć.
Aki nie odzywał się przez jakiś czas.
- Rozumiem... - powiedział w końcu. - Ale to się nie powtórzy, prawda?
- Nie sądzę, nie mógłbym zawieść pana - blondyn uśmiechnął się delikatnie. - Teraz chciałbym się przebrać. Mi to nie przeszkadza, ale...
- Ale mi tak, więc lepiej wyjdę - dokończył za niego z lekkim uśmiechem. Potem wstał, pomachał mu jeszcze na pożegnanie i wyszedł.
Miał zamiar wrócić do kuchni i wypić herbatę albo coś przekąsić, ale powstrzymała go od tego pewna zmiana, którą zaobserwował po wyjściu z pomieszczenia. Naprzeciwko niego znajdowały się otwarte, kamienne drzwi, które przedtem były dobrze ukryte, zlewając się ze ścianą. Za nimi ciągnął się długi tunel słabo oświetlony kilkoma luźno zawieszonymi żarówkami. W pewnym momencie korytarz skręcał w bok i chłopak nie wiedział, co może być dalej. Wbrew zdrowemu rozsądkowi udał się w tamtym kierunku, zupełnie ignorując wszystkie swoje wątpliwości. Liczyła się tylko szansa, że na końcu tunelu może być wyjście na zewnątrz.
Po niedługim czasie wędrówki Aki nareszcie zobaczył uchylone drzwi na końcu korytarza. Wydobywało się zza nich mocniejsze światło. Usłyszał jakiś szmer dobiegający stamtąd, który tylko pobudził jego ciekawość. Kiedy był już na wyciągnięcie ręki od pomieszczenia, zauważył coś, co go zaniepokoiło. Na podłodze przed sobą miał kałużę krwi, która znikała za drzwiami. Trochę jej było też na jednej ze ścian. Szatyn cofnął się o kilka kroków, ale nagle usłyszał głos z pewnością należący do Yukiego:
- Dlaczego nie wchodzisz? Skoro zaszedłeś tak daleko, z pewnością chciałbyś wiedzieć co kryje się za tymi drzwiami.
- Wcale nie chcę wiedzieć... - chłopak mruknął niepewnie. - Chcę... chcę wrócić na górę. Obiecuję, że już nigdy tu nie zejdę, żeby sprawdzić co jest za drzwiami.
Odpowiedział mu głośny śmiech, który nie brzmiał tak jak zwykle. Był zimny i nieludzki, nie taki jak na górze. Aki miał wrażenie, że tu wszystko jest inne, takie tajemnicze i dziwne. A odpowiedź kryła się za drzwiami.
- Przykro mi, ale nie przystanę na twoją prośbę, Aki. Wejdź, chcę porozmawiać.
Nie mając wyjścia, szatyn powoli wszedł do środka, popychając ciężkie drzwi. Na widok, który tam zastał, zasłonił usta ręką, by nie krzyknąć. Kałuża krwi okazała się strumieniem, ciągnącym się od jego stóp aż do drewnianego stołu, na którym leżała kobieta z rozszarpanym gardłem. Z pewnością była martwa. Nad tym makabrycznym widokiem górował wampir; jego wargi i broda poplamione były czerwoną cieczą, która powoli skapywała na podłogę.
Całe pomieszczenie było małe, przez niewielkie, zakratowane okienka wpadało trochę światła, ale głównym jego źródłem były dwie żarówki, mocniejsze niż w tunelu. Na poplamionych krwią ścianach wisiało kilka łańcuchów, a w kącie znajdował się kran z umywalką.
- Wiesz dlaczego cię tu zaprosiłem, Aki? - chłopak pokręcił głową i z przerażeniem wpatrywał się w ciało kobiety. - Jesteś tu, bo wiem, że próbowałeś ucieczki. Zawiodłeś mnie, mimo że spodziewałem się tego po tobie. Chciałem się ciebie pozbyć, ale powód nie byłby wystarczający nawet dla mnie. Dlatego, znając twoją ciekawość, zostawiłem otwarte drzwi, by wiedzieć, że wejdziesz tam, gdzie ci nie wolno. I nie myliłem się, zrobiłeś to.
- Panie... - jęknął słabo i spojrzał w dół. - Nie... nie zabijaj mnie.
- Więc podaj mi przekonujący powód, dlaczego mam zostawiać cię przy życiu. Mam już dosyć użerania się z tobą i znoszenia twojego nieposłuszeństwa.
- Ja... ja już nigdy...
- Nie wierzę twoim obietnicom.
- Ryu... on mnie lubi, będzie mu przykro... Nie nudził się w moim towarzystwie, był szczęśliwy.
- To ja dawałem mu szczęście, nie ty - Yuki przerwał mu ostro i obszedł stół, stając bliżej. Chłopak cofnął się o dwa kroki, z przerażeniem spoglądając na mężczyznę.
- Więc... więc mnie sprzedaj, panie. M-możesz zarobić, mam nadzieję, że dużo.
- Mówisz, że mam cię sprzedać, tak? - zapytał z lekkim uśmiechem i podszedł do umywalki by umyć dłonie i twarz. - To całkiem kusząca propozycja, przyznaję - dodał, wracając na poprzednie miejsce. - Zwłaszcza, że nie chcę, żeby mój mały Ryu za bardzo po tobie płakał. Myślę, że mnie przekonałeś.
***
- Nie martw się, na pewno nie będzie tak źle - Ryu starał się podtrzymać płaczącego przyjaciela na duchu. - Pan nie pozwoli sprzedać się komuś złemu.
- Z-złemu? Nie pamiętasz, że to on chciał mnie zabić?!
- Cii... uspokój się już. Rozmawialiśmy już o tym, pamiętasz?
- T-tak... chyba tak...
- No właśnie. Przecież wiesz, że nie zrobiłby tego. Po prostu lubi takie sytuacje, jak ta dzisiejsza. Myślę, że to było zamierzone, nie skrzywdziłby cię. Nie aż tak. Kiedy ja tam wszedłem dwa lata temu, chciał mnie wyrzucić. Już wtedy coś do niego czułem, wiedział o tym, mimo że mu nie powiedziałem. Potrafi wyczuwać emocje, tak jak wie czy ktoś nie stoi za drzwiami i nie podsłuchuje. Nie raz miałem przez to kłopoty - uśmiechnął się
lekko. - Kiedy tam byłem - ponownie podjął temat - miałem dużo gorszą sytuację niż ty. Pan nie zostawił otwartych drzwi specjalnie, co nie oszczędziło mi to widoków w... tamtym pomieszczeniu. Dla ciebie wszystko przygotował. Nie wiem czy chcesz tego słuchać...
- Mów...
- Po wypiciu krwi wampiry czasem nie ... nie wyrzucają ciała... Ja trafiłem na bardzo niewłaściwy moment, w którym pan... miał drugi etap... uczty, jak to nazwał. Po tym co widziałem, nie jestem już w stanie jeść mięsa...
- Ale chcesz być wampirem, prawda?
- Tak, ale pan powiedział, że to on będzie wszystko przygotowywał, nie będę musiał sam zabijać... z wyjątkiem jednego razu. Mam przejść próbę, pan musi być pewien, że poradzę sobie bez niego.
- To tym się wtedy martwiłeś?
- Tak... ale chcę tego. Chcę, żeby pan był ze mnie dumny i chcę być przy nim tak długo, jak to tylko możliwe.
- Mam tylko nadzieję, że będziesz szczęśliwy.
- Nie wiem czy powinienem ci mówić, ale tej nocy po moim powrocie pan powiedział coś, co sprawiło, że moja nadzieja na odwzajemnioną miłość ponownie odżyła.
Omg, cudowne *^* swietny pomysl z tym kroliczkiem, naprawde XDD jednak dosyc... Nietypowe zakonczenie 1 czesci X3 mysle ze powinnas najpierw skonczyc kilka wazniejszych watkow (oki, wiemy czemu Ryu nie je mieska, wiemy czego sie boi... Ale dobrym zakonczeniem czesci bylby np rozdzial tej proby, a raczej jej przejscia/ nie przejscia ^^)
OdpowiedzUsuńAle to jest minimalna watpliwosc, tak to rozdzial idealny... Jak zwykle XDD
Fajnie, że się podoba ^^
UsuńRyu jeszcze kiedyś się pojawi, więc dowiemy się czy mu się udało czy nie.
Witam serdecznie. Bardzo podoba mi się Twoje opowiadanie, masz naprawdę wieki talent i cieszę się że dzielisz się nim z nami. Nie mniej jednak mam pytanie" Dlaczego główny bohater występuje teraz troszkę drugoplanowo? ;_; Zaskoczyło mnie to. Nie żebym nie lubiała Ryu, ale miałam nadzieję że to Aki zawładnie sercem wampira. Dlatego właśnie z niecierpliwością czekam na dalszą część historii :D Mam też pewną uwagę, a mianowicie chodzi o to że w tekście da się zauważyć błędy xD nie jest ich wiele i pewnie są przypadkowe ale są i pewnie szybko je poprawisz ;) Pozdrawiam i życzę weny :* Nika
OdpowiedzUsuńO i tu sie zgadzam z tym drugoplanowcem. Zakonczenie (ostatnie zdanie) wymawia Ryu co jest troche dziwne, bo nie on jest glownym bohaterem, a zdanie brzmialo tak jakby jednak byl >.<
UsuńDrugoplanowość Akiego wynika z tego, że chciałam napisać jeszcze trochę o Yukim i Ryu tak na koniec, żeby można było trochę lepiej ich poznać.
UsuńA co do błędów to ee... mam mały problem z otrzymaniem poprawionego rozdziału (wcale nie narzekam, cieszę się, że komuś chce się to wszystko poprawiać!). No więc jak go dostanę, to błędów już nie będzie i możliwe, że zmienią się jakieś pojedyncze zdania czy ich konstrukcja... Ale wtedy o tym napiszę.
Co? Slucham? Jak on moze sprzedawac Akiego? Ale co mu odbilo? ,,Chcialem sie Ciebie pozbyc". I Ryu tak latwo zareagowal? No super przyjaciel! Kurde no.. Nie lubilem go, no ale szkoda, ze idzie do innego pana no.. Tak latwo sie go pozbyli. Teraz nie lubie juz Ryu! Super przyjaciel! Sam chcial pewnie, zeby Aki sobie poszedl zebh mogl sie ruchac do woli z tym swoim fagasem. Glupi Yuki. Kutas! Gowno, a nie kroliczek! ;(
OdpowiedzUsuńKurde.. 10 dni minelo, a ja dopiero sie dowiaduje o rozdzie..
Kiedy bedzie nastepna czesc?
Pozdrawiam
Damiann
Sprzedanie Akiego było zamierzone już od samego początku pisania opowiadania, spodziewałam się zdziwienia, ale nie oburzenia :P Możliwe, że za bardzo się przyzwyczaiłam do takiej wersji.
UsuńEj, przecież tak lubiłeś Ryu! Może i nie zachował się do końca porządnie, ale to Yuki dał mu prawdopodobnie ostatnią szansę. Nie bądź na niego zły. Co ty byś zrobił, gdybyś zawalił na jego miejscu i to w takim momencie?
I nie narzekaj na tego nowego pana, bo będzie się działo dużo ciekawych rzeczy dzięki temu ;)
Achh... druga część, tak? Aktualnie wszystko jest w proszku, więc pewnie trochę to potrwa... Mam ambitny plan zrobienia rozdziałów na zapas, ale zawsze kiedy biorę się za pisanie tego opowiadania, przychodzą mi pomysły do innych, które chciałbym kiedyś napisać. No więc tego... nie jestem zorganizowana, w ogóle. I pewnie zdążyliście to zauważyć :P
No ale.. Jeszcze jak Yuki powiedzial, ze to on dawal szczescie Ryu, a nie Aki to kurde.. To tak jakby Ryu go nie lubil w ogole.. :(
UsuńJestem zdziwiony, bo myslalem, ze Yuki lubi Akiego.. Mam nadzieje, ze nowy pan nie bedzie za bardzo zly i ciekaw jestem czy jeszcze sie spotkaja ze soba w sensie z Ryu i Yukim. Pff.. Niech sie nie spotykaja!
Pewnie on mu wybral jakiegos faceta juz i tym facetem bedzie Xavier! Na 100%. :D
Ale to powiedział Yuki, nie Ryu. A co do samego Yukiego, to lubił go, ale widać nie na tyle, żeby nie pozbyć się go w odpowiednim momencie.
UsuńA co do reszty, to na razie nic nie zdradzam! ;)
Ja uwielbiam te "czułości" ^^ no nie moge normalnie.
OdpowiedzUsuńDawno mnie nie było, bo zapracowana byłam, ale już będę grzeczna :)
kunoichi
www.SlodkiSwiatYaoi.blox.pl
Witam,
OdpowiedzUsuńniespodzianka dla Ryu wspaniała, bardzo się z niej ucieszył... Aki ach gdybyś nie próbował ucieczki, wszystko było zaplanowane, mam nadzieję, że go nie sprzeda tyko tak powiedział aby nastraszyć....
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia