W dniu wyjazdu Ryu nie czuł się się najlepiej; bardzo chciał zostać, ale wiedział, że nie przekona Yukiego. Cały poprzedni dzień spędził z Akim, który próbował go pocieszyć. Nie udało mu się to jednak i z każdą chwilą młodszy chłopak czuł się gorzej. W nocy płakał wtulony w poduszkę, a rano wstał z czerwonymi, opuchniętymi oczami.
- Ryu, co się stało? - zapytał wampir, kiedy już się obudził. Przysunął się do niego i go objął, wzdychając cicho. - Wiem, że nie chcesz tam jechać, ale obiecałem. - dodał.
Blondyn przytaknął i wtulił się w niego, powstrzymując łzy.
Aki przyglądał się całej scenie, stojąc przy łóżku z talerzem pełnym kanapek. Chciał jakoś pomóc, ale wiedział, że to niemożliwe.
- Jak wrócisz, to spędzimy dużo czasu razem. - mówił Yuki. - Z resztą to nie tak długo. Dzisiaj wyjeżdżasz, a wrócisz w niedzielę wieczorem.
- Ale... ale nie będę cię widział przez trzy dni, panie...
- Tak naprawdę tylko przez jeden. Dzisiaj widzisz mnie rano, a w niedzielę spotkamy się wieczorem. Ale nie chciałbym, żebyś cały pobyt tam myślał tylko o powrocie do mnie. Masz się dobrze zachowywać, żadnych wykrętów od tego co ci rozkaże.
- Rozumiem, panie. - Ryu westchnął cicho i zamknął oczy.
***
- Ryu, obudź się, zaraz będziemy na miejscu. - ze snu wyrwał go czyjś głos. Powoli otworzył oczy, rozglądając się dookoła. Wcześniej nawet nie pomyślał, że uda mu się przespać całą drogę przy takim stresie, który odczuwał w związku z wyjazdem.
Spojrzał na swojego tymczasowego właściciela. Już dawno domyślił się, że on też jest wampirem. Świadczyło o tym ciągłe chronienie się przed słońcem, raz widział też ślady po kłach na szyi jednego z jego niewolników. Rzeczą, której obawiał się najbardziej było właśnie ugryzienie. Bał się, że jego spodoba mu się bardziej niż Yukiego.
- Chodź już, Ryu - usłyszał głos mężczyzny i poczuł jak ciągnie go delikatnie za ramię.
Wysiadł z samochodu i stanął na żwirowym podjeździe, spoglądając na wspaniałą posiadłość należącą do wampira. Skierował się w stronę dużych, dębowych drzwi i wszedł do środka razem z nim. Potem został zaprowadzony do swojego tymczasowego pokoju, gdzie usiadł na dwuosobowym łóżku z granatową pościelą. Przed sobą miał drewnianą półkę z książkami, a po swojej prawej stronie nieużywany aktualnie kominek.
- Nie denerwuj się - zaczął wampir, uśmiechając się łagodnie. - Dzisiaj masz dzień na przyzwyczajenie się do nowego miejsca. Chciałbym, żebyś tej nocy spał w mojej sypialni. Gdybyś miał jakieś pytania, to w pokoju obok znajdziesz Itsuko.
Brunet podszedł do Ryu, pocałował go w czoło i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
***
- Twój pan chce, żebym spał tej nocy u niego - skarżył się Ryu swojemu blond koledze z sąsiedniego pokoju.
- Naprawdę? To duży zaszczyt. - chłopak spojrzał na niego ze zdziwieniem. - Mi pan nigdy na to nie pozwala. A przynajmniej na razie się nie zdarzyło. Słyszałem, że tym co są dłużej się udało, ale tylko kilka razy.
- Czy to znaczy, że jestem dla niego ważnym gościem?
- Na pewno. Chce w ten sposób okazać szacunek... Co prawda twojemu panu, ale to ty zyskujesz.
- Nie chcę tam iść. Boję się go... - jęknął.
- Raczej nie zrobi ci krzywdy...
- Nie chodzi o to - przerwał mu nagle. - Ugryzienie.
- Ale to nie boli...
- No właśnie. - westchnął i położył się łóżku. - Nie chcę, żeby mi się podobało. Nie chcę też zdradzać mojego pana...
- Daj spokój, to nie będzie zdrada... Z resztą sam ci pozwolił.
- Raczej kazał... - milczał przez chwilę. - Co mógłbym założyć?
- Panu podobała się ta halka, którą ostatnio miałeś. Ale pewnie nie chcesz go zachęcać strojem, więc załóż jakąś dłuższą koszulę nocną. Powinno mu się spodobać.
- Pomożesz mi wybrać? - wstał i podszedł do szafy, wyciągając z niej kilka koszul.
- Jasne. Hmm... na twoim miejscu wybrałbym tę czarną, jest trochę przylegająca, ale będzie ci sięgać za kolana.
- Założę ją. - postanowił Ryu i poszedł do łazienki by zobaczyć jak w niej wygląda. - Całkiem nieźle! - krzyknął do rozmówcy i pokazał mu się. - Na mnie nie jest aż tak obcisła, jak myślałem. Chyba w niej pójdę.
- A ta? - Itsuko podał mu wieszak z inną koszulą. Była beżowa z kaskadami koronek od podkreślonej wstążką talii w dół.
- No nie wiem... Ale daj, spróbuję. - po chwili zademonstrował ją na sobie. - Myślałem, że będzie gorzej. Ta jest luźniejsza, ale krótsza... Mimo wszystko chyba zostanę przy poprzedniej. - uśmiechnął się delikatnie, a potem założył poprzednie ubrania. Następnie usiadł na swoim łóżku, patrząc na Itsuko, robiącego to samo.
- Może chcesz coś do picia? Mamy dobre shake'i, zawsze są przygotowane. Herbaty owocowe też mają ciekawe smaki. - uśmiechnął się.
- To może herbatę... jest porzeczkowa?
- No jasne. - blondyn zachichotał i pociągnął gościa do kuchni. - Hmm... porzeczkowa... Jest! - powiedział triumfalnie, kiedy znalazł odpowiednie opakowanie. - Już parzę. - mówiąc to, wziął czajnik elektryczny i nalał do niego wody. Potem postawił go na odpowiedniej podstawce i już po chwili mógł zalewać herbatę w niewielkim imbryczku. Podczas wykonywania tych czynności cały czas rozmawiał. Ryu doszedł do wniosku, że nie zna się za bardzo z innymi chłopcami albo nie może ich widywać. Postanowił o to zapytać.
- Dużo mówisz, tydzień temu nie byłeś taki rozmowny.
- Och, to przez ciebie - uśmiechnął się ładnie, czekając aż herbata się zaparzy. - Pan kazał mi się tobą opiekować, to odpowiedzialne zadanie. Nie chcę, żebyś się nudził. - paplał bez końca. - Z resztą jestem taki podekscytowany twoją wizytą, reszta chłopców jest nudna, cały czas gadają o filmach akcji i takich tam. Wyobrażasz sobie? Straszne nudy. - westchnął teatralnie i nalał herbaty do dwóch filiżanek.
- Ja wolę romanse. - mruknął gość.
- Naprawdę? - chłopak zachichotał. - Pan ma trochę filmów, możemy sobie coś obejrzeć w salonie. Może znajdzie się jakiś romans, a przynajmniej komedia romantyczna.
- One są zwykle badziewne, humor na niskim poziomie i do tego te historie... Nie ma w tym nic wzruszającego. Na siłę pchają sceny, które nie powinny się tam znaleźć.
- Myślę dokładnie tak samo! - powiedział gospodarz, popijając herbatę. - Są oczywiście wyjątki, ale większość typowych jest beznadziejna.
Rozmawiali tak do wieczora.
***
- Pięknie wyglądasz, Ryu - mężczyzna pochwalił chłopaka nieśmiało wchodzącego do jego sypialni. Była urządzona z umiarkowanym przepychem. Zdecydowanie królował tu granat, tylko gdzieniegdzie pojawiały się kremowe akcenty. Właściciel pomieszczenia siedział na łóżku, czytając gazetę do pasa przykryty miękką kołdrą.
- Dziękuję, proszę pana - odpowiedział cicho blondyn i wślizgnął się pod kołdrę tuż obok niego, zakrywając się prawie pod samą szyję. Nie chciał go za bardzo kusić.
- Dlaczego się tak zasłaniasz? - usłyszał zniecierpliwiony głos. - Chcę na ciebie popatrzeć. Niechętnie wyszedł spod przykrycia i położył się na plecach, patrząc w sufit. Po chwili w jego polu widzenia pojawił się wampir. Delikatnie dotknął jego ramienia, przesuwając dłoń w górę, ku szyi. Zatrzymał się dłużej na obojczykach, a po chwili zjechał w dół, zahaczając po drodze o sutki i brzuch, aż w końcu dotarł do podbrzusza. Chłopak odkręcił głowę i zamknął mocno oczy podczas tej wędrówki. Odrzucało go to, na co musiał się zgadzać. Chciał należeć tylko do Yukiego.
- Dlaczego nagle stałeś się tak nieśmiały? - usłyszał i poczuł dłoń podwijającą jego koszulę i zdecydowanie pocierającą krocze przez bieliznę. Jęknął cicho w odpowiedzi. - Czy to znaczy, że się nie zgadzasz? - tym razem w głosie była nutka niezadowolenia, a może wręcz wściekłości.
- Nie, to nie tak, proszę pana... - Ryu spojrzał na niego ze strachem. - Ja tylko... proszę o trochę czasu...
- Trochę czasu? - odparł mężczyzna, udając, że się namyśla. Kolejne słowa wypowiadał już ze złością. - Myślę, że miałeś wystarczająco dużo czasu i nie powinienem ci go w ogóle dawać. Teraz widzę jak bardzo na niego nie zasłużyłeś. Ale twoje zachowanie u Yukiego... Teraz ma się okazać, że mnie nie chcesz? - doskonale wiedział, że blondyn był zmuszony do takiej postawy, jednak ciekawiło go jak wybrnie z tej sytuacji.
- Mój pan... karał mnie po każdym naszym spotkaniu... - zdecydował się na kłamstwo i miał nadzieję, że nie zostanie ono wykryte. - Ostatnio to było tak nieprzyjemne, że boję się co będzie, jak wrócę... Nie chcę, żeby dowiedział się co tu robiliśmy. - po tych słowach usiadł.
- Naprawdę? To przykre. - jego tymczasowy właściciel postanowił dalej ciągnąć swoją grę i dowiedzieć się jak długo Ryu zdoła zataić prawdę. Westchnął cicho i pocałował go w policzek. - A jeśli się nie dowie? Ja mu nie powiem.
- Ale... nie chcę przed nim kłamać. - odpowiedział chłopak, myśląc, że wampir łyknął przynętę.
- Oj daj spokój, czy cel tego wyjazdu nie był dla nas wszystkich oczywisty? - zapytał spokojnie, ukrywając wściekłość za hipokrytyczną odpowiedź, którą przed chwilą usłyszał.
- Nie wiem, proszę pana. Nie wiem dlaczego mój pan zgodził się na ten wyjazd.
- Jesteś pewien? Może dał ci ciche pozwolenie na to wszystko? - dopytywał się brunet, gładząc jego dłoń.
- Sam już nie wiem...
- A może jednak nie było żadnej kary, co? - Ryu poczuł jak jeszcze chwilę wcześniej gładząca go dłoń zaciska się boleśnie na jego nadgarstku. Wzdłuż kręgosłupa przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. - A co jeśli to kłamstwo? Jak myślisz, co ci za to zrobię? - tak naprawdę nie mógł go skrzywdzić, Yuki mu na to nie pozwolił. W grę wchodziły tylko lekkie klapsy i czynności, które nie pozostawiały zbyt wyraźnych śladów. Dlatego zdecydował się na przemoc psychiczną. Rzadko ją stosował, jednak wydawała mu się bardziej odpowiednia w tej chwili. Chciał, żeby chłopak się przestraszył i już nigdy więcej tak go nie lekceważył. Osiągnął swój cel, bo blondyn pisnął cicho ze strachu i zaczął drżeć.
- To co, bawimy się teraz czy chcesz sobie jeszcze trochę powymyślać? Ja wolałbym pociągnąć to dalej; wtedy mógłbym zrobić z tobą znacznie więcej ciekawych rzeczy. - uśmiechnął się do niego złośliwie, doskonale wyczuwając jego strach i rozkoszując się nim.
Ryu zupełnie sparaliżowało zarówno ze strachu jak i z szoku. Nie powiedział nic, więc jego towarzysz kontynuował:
- Och, moje małe biedactwo się przestraszyło, tak? - zaśmiał się głośno. - Nie sądzisz, że to idealny moment, żeby napić się twojej krwi? Może przypadkiem przesadzę, Yuki nie zmartwiłby się za bardzo... - uśmiechnął się wrednie, puszczając rękę blondyna i kładąc go zdecydowanym ruchem na plecy. Usiadł mu na biodrach i pochylił się, słysząc głośno bijące serce. Spojrzał w jego oczy, widząc w nich przerażenie. Następnie wolno oblizał wargi i szybkim ruchem wbił się kłami w odsłoniętą szyję.
Ryu sapnął cicho i zamknął oczy, wpadając w bardzo dobrze znany mu stan zapomnienia. Jego samowolna wyobraźnia podsuwała obrazy Yukiego, w które mimo szczerych chęci, nie mógł uwierzyć...
Z błogiego stanu został brutalnie wyrwany przez szybki ruch, zmieniający jego pozycję. Otworzył oczy i zobaczył, że mężczyzna przełożył go sobie przez kolano. Po chwili poczuł dosyć lekkie uderzenie. Kolejne były nieco mocniejsze, ale nie zrobiły na nim wrażenia.
Wampir zauważył, że tylko się kompromituje, więc kilka ostatnich klapsów wykonał znacznie mocniej. Potem położył chłopaka z powrotem na łóżku i zawisł nad nim z delikatnym uśmiechem.
- To co teraz, mój mały? - zapytał szeptem. - Będziesz się zachowywać dobrze? Chciałbym kontynuować.
Ryu przytaknął, patrząc na niego z ulgą. Spodziewał się czegoś znacznie gorszego.
Kiedy mężczyzna odszedł na chwilę, zaczął wyobrażać sobie Yukiego. W jego wizji wychodził właśnie z kąpieli; jego mokre włosy opadały na ramiona, a kropelki wody zarysowywały każdą nierówność ciała. Zgarnął kosmyki do tyłu, długo je wiążąc i uśmiechając się lekko. Potem podszedł bliżej i położył dłonie na biodrach blondyna, przesuwając nimi w górę i w dół. Zaraz... Czy on to naprawdę poczuł? Słyszał nawet swój głos, ale w tym momencie zaczęły liczyć się pocałunki na twarzy i szyi, dłonie gładzące jego plecy... Słyszał cichy szept, powtarzane jego imię, a potem poczuł dłoń, sunącą w stronę jego krocza. Kilka ruchów i doszedł, wyrywając się ze słodkiej jawy.
Przed sobą zamiast swojego pana miał jego przyjaciela. Poczuł ukłucie w sercu i z zawodem odwrócił wzrok.
- Co się stało? - zapytał mężczyzna. - Już było tak dobrze.
- Przepraszam - powiedział cicho chłopak. - To było bardzo przyjemne, dziękuję - dodał, zmuszając się do uprzejmego tonu i uśmiechu.
- Cieszę się, że ci się podobało. - również uśmiech. - Ale teraz czas na coś innego... - sięgnął po ozdobną buteleczkę z ładnie pachnącym olejkiem i wylał trochę na dłoń. Potem włożył w niego palec, powoli dokładając kolejne.
Ryu westchnął cicho. Cieszył się, że wampir zrobił to tak delikatnie. Nie pamiętał kiedy ostatnio Yuki był dla niego taki dobry...
***
Następnego dnia Ryu obudził się przytulony do tymczasowego właściciela. Tamten nie spał, więc i on postanowił nie odlatywać już w krainę snów.
- Jak się spało? - usłyszał cichy głos przy uchu.
- Bardzo dobrze... - mruknął, uśmiechając się lekko. Tak bardzo tęsknił za Yukim. Od dawna budził się u jego boku, nie licząc kilku wyjątków. Tym razem było to jednak coś innego. Nie potrafił tego określić, ale bardzo się bał.
- Dlaczego jesteś taki smutny? - zapytał bezpośrednio brunet.
- To nic takiego, proszę pana. - odpowiedział szybko i uśmiechnął się sztucznie.
- Powiedzmy, że ci wierzę... - usłyszał wątpienie w głosie rozmówcy. - Co chcesz na śniadanie?
- Nieważne, może być to co dla pana.
- Z ludzkich rzeczy piję tylko wino. Czasem zdarza mi się też coś przekąsić, ale to zwykle mięso. A ty chyba nie jesz mięsa, prawda? - brunet znalazł kolejny pretekst by podręczyć trochę swojego gościa.
- Tak, nie jem. - stanowczy głos. Zawsze kiedy ktoś o to pytał, przypominał sobie makabryczną scenę sprzed dwóch lat, jakiej był świadkiem. Mimowolnie w jego oczach pojawiły się łzy, domyślał się, że mężczyzna posunie się dalej i przypomni mu wszystko jeszcze bardziej.
- Schodzenie tam wtedy do piwnicy to nie był najlepszy pomysł, prawda?
Blondyna nie obchodziło skąd wiedział, nie chciał tego słyszeć, ale bał się wyjść, musiał być dzielny.
- On wie, że za każdym razem się się boisz... - ciągnął. - Boisz się, że to będzie takie samo mięso jak tamto, że przesadzi z ugryzieniem jak wtedy... Widziałeś to i boisz się, ale nadal go kochasz.
Ryu nie mógł już dłużej tego wytrzymać. Pobiegł do łazienki i rozpłakał się na dobre. Widział te sceny, zupełnie jakby wydarzyły się przed chwilą. W końcu nie wytrzymał i zwymiotował.
Dopiero po godzinie udało mu się opanować płacz i drżenie. Niepewnie wrócił do sypialni, zastając gospodarza piszącego coś przy biurku. Ten od razu go zauważył i mruknął tylko:
- Na łóżku leży prezent dla ciebie. Weź go i możesz wracać do siebie.
Chłopak nawet nie podziękował. Wziął szybko niewielką paczuszkę i zniknął za drzwiami.
chcę więcej! :C
OdpowiedzUsuńO boże, nareszcie! X3
OdpowiedzUsuńCodziennie wchodziłam, z zawodem wychodziłam, a dziś... YAY! Piękna notka, chyba najbardzej wzruszająca ze wszystkich X3
Życzę weenyy~ ^^
Jak Ja się cieszę że kontynuujesz :D
OdpowiedzUsuńPięknie jak zwykle.
Pisz, pisz dalej :)
Witaj,
OdpowiedzUsuńjak się cieszę, że dodałaś nowy rozdział tutaj, już się obawiałam, ze o nas zapomniałaś, albo porzuciłaś to opowiadanie... fantastyczny rozdział... biedny Ryu, wampiry uwielbiają się chyba znęcać psychicznie... ciekawe co to za prezent dostał...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Kolejny rozdział! *^* Jak ja mogłam to przeoczyć? Kocham cię! Pisz dalej :) Życze weny~
OdpowiedzUsuńCiekawy rozdzial, pisz szybciej
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział :3
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że wcześniej nie komentowałam, ale zapewniam, że czytam i czekam ^^
http://opowiadaniayaoi-nany.blogspot.com/
Wrocilas boze !
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze Ryu sie nie zakocha w tym knypku >.<
Blagam pisz oisz szybko, bo wiesz ike szukalem tego bloga? Dzisiaj prawie sie poplakalem.
Pozdrawiam
Damiann