UWAGA!

Jest to blog z opowiadaniem o tematyce yaoi z elementami BDSM. Wchodzisz na własną odpowiedzialność.

Komentarze wulgarne lub obraźliwe będą usuwane.

Ogłoszenia

Ogłoszenia:
-

piątek, 26 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 8

W końcu udało mi się napisać ten rozdział. 
Zmieniam tytuł bloga ze względu na moje plany co do fabuły, ujmując to ogólnie. I zaczęłam robić nagłówek, zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
EDIT: Zajęło mi to całą noc, ale nagłówek jest. I jestem z niego dumna ^^

~~~

Budząc się, Aki poczuł ciepło obok siebie. Otworzył oczy i ze zdziwieniem ujrzał uśmiechniętego Yukiego, który bawił się jego włosami. Zadrżał mimowolnie, przypominając sobie poprzedni wieczór.
- O, moja mała księżniczka już się obudziła... - wyszeptał cicho wampir i objął go, całując w czoło. - Jak się czujesz?
Szatyn zarumienił się po tych słowach i spojrzał w dół.
- D-dobrze... - wymamrotał po chwili. - Prawie nic mnie nie boli.
- No to świetnie. - mężczyzna uśmiechnął się pogodnie. - To co powiesz na jakieś śniadanie?
- Bardzo chętnie... Jestem głodny - odpowiedział niewyraźnie i już po chwili został sam w pomieszczeniu.
"Chcę do domu..." - pomyślał i przekręcił się na drugi bok. - "Ała... Jednak boli. Chociaż w sumie nie jest aż tak źle... Dam radę chodzić, ale nie ucieknę..." - westchnął cicho, okrywając się szczelniej kołdrą.
Wkrótce wrócił Yuki z wielkim talerzem z kanapkami, a kiedy postawił go przed Akim, ten rzucił się na jedzenie, jakby nie jadł nic od kilku dni.
- Co powiesz na małe ugryzienie? - zapytał wampir, gdy chłopak już się najadł. - Ja też jestem głodny...
Szatyn przytaknął niechętnie, bał się odmówić. Odchylił głowę do tyłu, przypominając sobie nagle jakie to było nieprzyjemne za pierwszym razem. Łzy napłynęły mu do oczu, więc szybko je zamknął i czekał na nieuniknione. Nie poczuł jednak kłów; najpierw wampir go pocałował, a dopiero potem ugryzł.
Tym razem to uczucie było zupełnie inne - Aki nie czuł bólu, ale był w pewnego rodzaju transie. Nie mógł się ruszyć, jednak nie przeszkadzało mu to.
- Chyba nie było tak źle, co? - zaczął Yuki.
- M-mówiłeś coś...? - chłopak spojrzał na niego nieprzytomnym wzrokiem.
Mężczyzna uśmiechnął się i pogładził go po policzku. Następnie pocałował go w nos.
Szatyn zarumienił się i odsunął nieznacznie, odwracając wzrok.
- Oj nie wstydź się tak... - zachichotał wampir.
Po tych słowach Aki zarumienił się jeszcze bardziej i ukrył twarz w poduszce, uśmiechając się lekko.


***

- Bardzo bolało? - zapytał cicho Ryu.
- No raczej... - odpowiedział naburmuszony Aki.
- Nie bądź taki zły. Jak mi to robił, to następnego dnia nie mogłem się ruszyć, nie mówiąc już o chodzeniu. A ty? Ty sobie chodzisz i nawet nie utykasz.
- Było aż tak źle? - szatyn przełknął nerwowo ślinę, próbując nie wyobrażać sobie makabrycznych scenariuszy.
- No coś ty. - blondyn zaśmiał się głośno. - Było super. Ale trochę za dużo razy... Sam rozumiesz. - ponownie wybuchnął śmiechem.
- To było w... piwnicy? - Aki uśmiechnął się tylko trochę.
- Nie, wtedy jeszcze tam jej nie było... Ale muszę ci się pochwalić, że wszystkie przedmioty, które tam widziałeś, były wypróbowane przeze mnie przynajmniej po kilka razy. - oznajmił radośnie, jakby opowiadał o tym, co dostał na urodziny.
Szatyn przypomniał sobie stół z uchwytami i fotel ginekologiczny. Mimowolnie zadrżał.
- A tak w ogóle to jak tu trafiłeś? - zapytał, chcąc zmienić temat.
- Pan znalazł mnie po tym, jak uciekłem z domu... Nie chcę mówić dlaczego, nieważne... - Ryu westchnął cicho i kontynuował. - Siedziałem w parku, było już ciemno. Nie miałem pojęcia co ze sobą zrobić, dokąd pójść... I nagle ktoś do mnie podszedł. Bałem się, ale nie uciekłem. Powiedział, że jest zimno i żebym szedł do domu, a ja wtedy nie wytrzymałem i mu wszystko powiedziałem. I on wtedy pozwolił mi u siebie zamieszkać, ale miałem mu raz na jakiś czas dawać trochę swojej krwi. Uznałem, że to dobry układ i poszedłem z nim. Wtedy mieszkał na stałe w innym mieście. Dopiero niedawno się tu przeprowadził, chyba często to robi... No ale wtedy było super, pan kupował mi wszystko co chciałem, płacił za prywatnego nauczyciela i był miły cały czas... Niezależnie od tego czy zachowywałem się dobrze czy nie... Ale po jakimś czasie to się zmieniło. Kiedy miałem jakieś piętnaście lat, pan nagle zwolnił mojego nauczyciela, a kilka dni później przyszedł do mnie wieczorem i powiedział, że jestem już dorosły i tak będzie mnie traktował. Nie wiedziałem o co mu chodzi i na początku mi tego nie wytłumaczył. Następnego dnia kazał mi posprzątać jakiś pokój. Zrobiłem to i miałem wolne do końca dnia. Ale z każdym kolejnym kazał mi robić coś innego i było tego coraz więcej. Zmywałem, prałem i czasami robiłem mu śniadanie. Jeśli zrobiłem coś źle, to zdarzało mu się mnie bić. Jakiś miesiąc po tej zmianie pan wezwał mnie do swojego pokoju i był bardzo miły. Przytulił mnie i pogłaskał po głowie, a potem zaczął mnie dotykać też w innych miejscach no i domyślasz się co się stało. - Ryu zachichotał. - No ale w każdym razie od tamtego momentu jest taki układ jak aktualnie. I mi to pasuje.

- Nigdy nie chciałeś uciec? - zapytał zdziwiony Aki.

- Raz... Tylko raz o tym myślałem, ale mi przeszło. Pan się domyślił i zaczął mnie wypytywać i w końcu mu powiedziałem. Nie zrobił mi nic za to, po prostu wytłumaczył dlaczego warto tu zostać.

- I to wszystko naprawdę ci pasuje? - szatyn nadal nie mógł w to uwierzyć.

- Jakoś tak wyszło, że się zakochałem. - zarumienił się, mówiąc to. - Panu się to nie podoba. Nie lubi nawet gdy o tym wspominam… - westchnął cicho.

Aki nie wiedział co powiedzieć, jak go pocieszyć. Siedzieli w ciszy przez jakiś czas.
Po pewnym czasie szatyn ziewnął i stwierdził, że położy się spać; było już dosyć późno.

- Nie wiem jak ty, ale ja się kładę. - oznajmił, ziewając ponownie i kierując się w stronę łóżka. 

- To ja też. Mogę z tobą?

Ta propozycja zdziwiła go trochę, ale przytaknął i usiadł na łóżku, zdejmując bluzę. 

- Nie lubię spać sam… - zwierzył się siedemnastolatek. - Tak jak wczoraj…

- Chciałbym przeprosić, ale to nie moja wina. Przykro mi, Ryu.

- No pewnie, że nie twoja. Moja, bo powinienem się bardziej starać, żeby pan chciał być tylko ze mną…

"Biedny chłopak…" - pomyślał Aki i spojrzał na niego. Akurat rozbierał się i szatyn mógł obserwować jego wąską "talię" i odznaczające się delikatnie żebra. Kości biodrowe były o wiele bardziej widoczne i tak jak blada, delikatna skóra, podobały mu się najbardziej. Na jego twarzy zagościł rumieniec, gdy spodnie opadły na podłogę. Siedemnastolatek miał na sobie skąpe stringi. 

Aki natychmiast odwrócił wzrok i położył się, przekręcając na plecy. Jego towarzysz zupełnie zignorował to zachowanie i ułożył się tuż przy nim, wtulając w jego tors. Zamruczał cicho, gdy poczuł ciepło i zamknął oczy. 

Szatyn w tym czasie nie mógł pozbyć się obfitych rumieńców z twarzy. Z trudem powstrzymał drżenie rąk, gdy go obejmował. Potem nie był w stanie wykonać już żadnego ruchu.
Po chwili zrobiło mu się bardzo gorąco, bo chłopak zahaczył nogą o jego udo. Ryu zauważył, że coś jest nie tak i chcąc na niego spojrzeć, poruszył się ponownie i dotknął kolanem jego krocza. Ze zdziwieniem stwierdził, że jest tam małe wybrzuszenie.

Aki natychmiast odsunął się na drugi koniec łóżka, odwracając wzrok.

- Nie wstydź się tego - zaczął blondyn, przysuwając się bliżej. - Ja często tak mam przy panu.

- Ale ja… ja wcale...

- Mam ci pomóc czy zawołać pana? - przerwał mu Ryu.

- Ale co chcesz zrobić? -  szatyn odsunął się nieznacznie.

- Jak to co? Pozbyć się tego. - jego ręka znalazła się najpierw na brzuchu, a następnie pod nim.

- N-nie, zostaw… To nic…

Blondyn jednak nie słuchał i po chwili zanurkował pod kołdrę…

***

- Podobało ci się? - zapytał Ryu.
Aki przytaknął, rumieniąc się ponownie. 
- Chciałbyś więcej?
- C-co? - szatyn spojrzał na niego nieprzytomnym wzrokiem. - Co masz na myśli?
- Ciebie i mój tyłek oczywiście. - chłopak zachichotał, a następnie zaczął dotykać jego uda, mrucząc cicho.
Aki odsunął się gwałtownie i wymamrotał:
- C-co ty robisz? Zostaw mnie...
- Aki, proszę... - wyszeptał Ryu, przeciągając sylaby. Następnie położył się na brzuchu, wypinając kusząco w jego stronę. - Aki... - spojrzał na niego przez ramię i jęknął cicho, powtarzając jego imię. 
W końcu szatyn nie był w stanie dłużej opierać się przyjacielowi; jego męskość ponownie znajdowała się w stanie erekcji, a on dotykał ciała blondyna, czując się jak w transie...
Jednak nagle do pokoju wszedł Yuki. Gdy zobaczył chłopców w jednoznacznej sytuacji, jego oczy zapłonęły czerwienią. Aki spojrzał na niego ze strachem i odsunął na koniec łóżka. Ryu natomiast szybko zeskoczył na podłogę, padając na twarz.
Wampir powoli zbliżył się do łóżka, patrząc wściekle na szatyna.
- Kto zaczął? - odpowiedziała mu cisza. - Kto zaczął?!
- J-ja, p-panie... - odezwał się cicho blondyn. - A-ale ja nie chciałem... Ja tylko...
- Co tylko?! Widziałem co robiłeś - wypiąłeś się przed nim jak pierwsza lepsza dziwka! I powtarzałeś jego imię! Nie moje, tylko jego! - w tym momencie chłopak otrzymał porządnego kopniaka w żebra. Jęknął zaskoczony i złapał się w uderzone miejsce.
- P-przepraszam, panie... - wyszeptał i zamknął oczy, cicho łkając. - To nie miało tak być...
- Och, nie tak... To w takim razie jak? A z resztą... Z tobą policzę się później. Jestem ciekawy co ma do powiedzenia mój mały, wstydliwy nowy nabytek. - mówiąc to, odwrócił się w stronę  Akiego i zmierzył go nienawistnym spojrzeniem. 
- P-przepraszam, panie... Ja... ja nie wiedziałem, że nie mogę...
- Oczywiście, że nie możesz... - prychnął Yuki. - Ryu, do siebie. A ty ze mną... - tym razem spojrzał na szatyna zupełnie inaczej. W jego oczach można było dostrzec nutę pożądania. 
Zaprowadził go do tej samej piwnicy co wczoraj. Usiadł obok niego na łóżku i pogładził jego policzek, uśmiechając się delikatnie.
- No to powiedz mi dokładnie jak to było, malutki... 
Aki spojrzał na niego nadal przerażony i nie był w stanie wydusić ani słowa. Wampir czekał chwilę na odpowiedź, a gdy nie nastąpiła, powiedział:
- A chciałem być dzisiaj miły... - niespodziewanie uderzył chłopaka w policzek, a potem złapał za włosy, ciągnąc w tył. - Doczekam się odpowiedzi czy nie?
- J-ja... - zaczął cicho. - Ja p-po prostu... To Ryu chciał... - zamknął oczy, bojąc się reakcji mężczyzny.
- Ale to i tak trochę twoja wina. - stwierdził po chwili, puszczając jego włosy. - Więc muszę cię jakoś ukarać... - wstał i podszedł do ściany z, jak to określił "jego kolekcją". Wziął stamtąd bambusowy kijek, wyginając go delikatnie. 
- Rozbierz się i wypnij na łóżku. - rozkazał.
Chłopak zrobił to, drżąc lekko z obawy przed tym co go czeka. Nie wytrzymał i zapytał:
- C-co będziesz robił?
- Zobaczysz. - brzmiała odpowiedź. 
Po chwili na pośladki szatyna spadło kilka niezbyt mocnych uderzeń. Skrzywił się lekko i wydał z siebie cichy pomruk niezadowolenia. Po pewnym czasie dostawał już tak mocno, że nie chciał wiedzieć jak wygląda jego tyłek. 
- Wiesz ile razy już było? - zapytał nagle Yuki. 
- N-nie... 
- Och, jaka szkoda. Muszę zacząć od początku... - stwierdził z udawanym smutkiem, a potem  wybuchnął przerażającym śmiechem. - Jeszcze dwadzieścia razy. - oznajmił po chwili. - Masz liczyć na głos. Jak będzie niewyraźnie albo za cicho, zaczynamy od początku, jasne? 
- T-tak...
Po chwili spadło pierwsze, bardzo delikatne uderzenie. Aki policzył je jako pierwsze. Kolejne było najmocniejsze ze wszystkich, które dostał i był tym tak zaskoczony, że jęknął tylko głośno.
- Od początku. - zdecydował mężczyzna.
Przy kolejnych razach chłopak nie popełniał już błędów, ale bardzo się tego bał, bo wampir uderzał z różną intesywnością. 
Kiedy kara dobiegła końca, Aki odechnął cicho z ulgą. Po chwili został wyniesiony z piwnicy i znalazł się w sypialni Yukiego. 

10 komentarzy:

  1. Twoje opowiadanie bardzo mi się podoba wychodzi na to że Yuki jest bardzo zazdrosny i nie mógł znieśc że bawia się miedzy sobą.Aki dostał bardzo silną kare, zobaczymy co będzie dalej .Życzę dalszej weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjaśniając, Yuki nie jest zazdrosny, nie czuje nic do Ryu. Bardziej chodzi mu o zasady. Może jakoś to rozwinę w następnej notce, bo to rzeczywiście na chwilę obecną tak wygląda ;)
      I dziękuję, weny mi nie brakuje. Gorzej jest z chęcią przepisywania tego co napisałam pół roku temu :P

      Usuń
  2. Genialne! Kocham twojego bloga odkąd przeczytałam pierwszą notkę. Czytając tą część miałam jednak nadzieję że Yuki zapozna Akiego ze swoim sprzętem w piwniczce :3
    DragoBonita

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć. Dopiero dziś znalazłam twojego bloga i muszę przyznać że mnie bardzo zainteresował, ale po kolei.
    Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Spodobał mi się wygląd.. musiałaś się nad tym naprawdę napracować. Za co już dziękuję. Od razu poczułam ten klimat, dodatkowo muzyka w tle buduje takie fajne napięcie.
    Co do opowiadania... bardzo mi się podoba i chyba nie umiem nazwać go inaczej niż "wspaniałe". Dobrze mi się je czytało i coś czuję, że teraz częściej będę wchodziła na twojego bloga . ;)
    Najbardziej spodobał mi się Yuki.. <3
    Nie mogę się doczekać następnych rozdziałów.
    Życzę dużo weny .
    Ps. Zapraszam na mojego bloga: http://yaoi-by-lanna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech.. wiedziałam, że o czymś zapomnę. xD
      Mam nadzieję, że nie obrazisz się jak umieszczę twojego bloga w linkach "Warto odwiedzić"? ;)

      Usuń
    2. Jak podoba Ci się ta muzyka, to wszystke utwory są dziełem Sopor Aeternusa, którego wciskam wszędzie gdzie się da, bo jest boski :3
      Kurde, dlaczego wszyscy tak lubią tego Yukiego? Myślałam, że Aki będzie postacią lubianą i do utożsamiania się :P
      Zajrzę wkrótce ;)

      No weź, za co miałabym się obrazić? :P Chciałabym żeby blog był jak najbardziej popularny, więc bardzo chętne i dziękuję :)

      Usuń
  4. Cudowny rozdział,choć Panu włączył się ,,przycisk'' karania.Ciekawe co zrobi biednemu chłopakowi, skoro Aki dostał tak dotkliwą karę a to tamten wszystko zainicjował. Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedaczek, szkoda mi go, a przecież to Ryu zaczął! Ach Ci panowie, kto ich rozumie. Rozdział wspaniały!
    __________________________________________
    http://opowiadaniayaoi-nany.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń